Z Bieszczad(ów) obrazków kilka :)
Jeśli chcesz uciec od zgiełku, to ten rejon Polski wciąż się wydaje najlepszym miejscem; głusza, cisza, ogólne wrażenie improwizacji. Latem strasznie monotonne i senne, jesienią ogniste i wszystko wydaje się przyciągać uwagę. Anioły bieszczadzkie chyba też łatwiej można spotkać jesienią...
Fotografia, zdjęcia ślubne, kraju obraz - Białystok - bo czasem myślę... o tym, co mi leży na sercu, o tym, czym chciałbym się podzielić; obrazem i słowem.
O mnie
- marcin klepacki
- Białystok, Podlaskie, Poland
- Oficjalnie: Fotografia jest moją własną wizją świata, niekoniecznie niepowtarzalną :) Świata, w którym żyjemy. Kocham OBRAZ, a pamięć jet przecież ulotna. Znajdziecie tu pomysły zarówno moje jak i osób, które spotkacie na fotografiach; a także (nie)zwykłe chwile, po prostu zatrzymane, gdzieś, kiedyś... www.klepacki.pl | zdjęcia ślubne Białystok | fotograf Białystok
sobota, 27 sierpnia 2011
poniedziałek, 1 sierpnia 2011
Godzina W
1 sierpnia 1944r., ostatnia próba obudzenia się z koszmaru wojny i okupacji w niepodległym kraju. Pierwsze i ostanie dni wojny pokazały, iż Polska w czasy II Apokalipsy wkroczyła i wychodziła z niej w osamotnieniu. Wbrew wszelkiemu bełkotowi o bezsensowności Powstania: CHWAŁA BOHATEROM ! Warto wiedzieć i warto pamiętać. Godzina W (wg Lao Che), przystańmy o 17:00
poniedziałek, 27 czerwca 2011
Paskiem po Litwinach
Polskie programy informacyjne obiegła niedawno krótka informacja, przypominająca o ciężkiej sytuacji Polaków na Litwie i pojawiających się chyba coraz wyraźniej antypolskich incydentach, jak ten ze zrywaniem polskojęzycznej tablicy z domu w Ejszyszkach czy krążąca w internecie przyśpiewka o mordowaniu Polaków.
Premier twierdzi, że "Polskę stać jednak na wyrozumiałość wobec Litwy". Tylko czy stać na to Polaków tam mieszkających ??? Jak się okazuje stać nas ostatnio na wiele: na niby-drogi budowane przez Chińczyków, na niby-stadiony budowane jak najtańszym kosztem. Dziwne, bo wydaje się, że krajów bogatszych na takie eksperymenty nie stać. O ile w przypadku budowy można stracić finansowo i odrobinę w oczach Europy, która spojrzy na polskie partactwo z lekkim, ironicznym uśmiechem, to straty moralne, jakie ponoszą Polacy na Litwie będą nie do oszacowania. Przypomnijmy, że mówimy o Polakach, którzy przetrwali mimo potężnej woli zmierzającej do unicestwienia wszystkiego co polskie i wciąż są żywym dowodem i przypomnieniem faktu, że zarówno Wilno jak i Lwów leżą nie po tej stronie granicy co powinny.
Dlatego też śmiem twierdzić, że Polski nie stać już na wyrozumiałość wobec Litwy.
Gwoli przypomnienia polsko-litewskiej "przyjaźni" krótki utwór Jana Chryzostoma Paska:
"Za coś mię, skurwysynu, kukuć, napastował?
Wszakżem boćwiny w Wilnie nic nie zakosztował,
Bo to świńska potrawa, jeść się jej nie godzi.
Widzę, Litwin a świnia w jednej sforze chodzi:
Świnia, chce li co zwąchać, to chodzi po nocy,
Litwin zaś na rabunek, jakby wybrał oczy.
A toż masz, Litwoś geras(litewski baranie), pamiętaj rabunek,
Gdyś wziął od polskiej szabli po łbu podarunek."
Wszakżem boćwiny w Wilnie nic nie zakosztował,
Bo to świńska potrawa, jeść się jej nie godzi.
Widzę, Litwin a świnia w jednej sforze chodzi:
Świnia, chce li co zwąchać, to chodzi po nocy,
Litwin zaś na rabunek, jakby wybrał oczy.
A toż masz, Litwoś geras(litewski baranie), pamiętaj rabunek,
Gdyś wziął od polskiej szabli po łbu podarunek."
sobota, 25 czerwca 2011
Justyna i Marcin - plener ślubny
środa, 8 czerwca 2011
looknij przez łindoł na strita...
Zastanowiły mnie niedawno komentarze towarzyszące kilku spotkaniom piłkarskim, w których nieustannie się przewijały takie słowa jak "coach, goalkeeper, corner, offside...". Strasznie to irytujące, kiedy w polskie zdania wtrąca się bez przerwy obce słówka. Wydaje się to świadczyć o pewnego rodzaju kompleksach i niższości kulturowej, zwłaszcza że często pada z ust ludzi, którzy czystą polszczyzną powinni dawać przykład.
Przez chwilkę cieszyłem się, kiedy "odkryłem" forum jednej z redakcji piłkarskich, gdzie natychmiast blokowane są konta użytkowników, którzy choćby jeden z wyrazów napiszą z błędem (i niech nie będzie minusem fakt, że zazwyczaj dotyczy to komentarzy krytycznych wobec drużyny będącej gospodarzem owego forum :) ).
I trwałbym w tym swoim zadowoleniu, że nie jest tak źle z naszym językiem ojczystym, aż tu pewnego razu dowiaduję się, że Wrocław to zbyt ciężka nazwa dla obcokrajowców więc miasto zapragnęło się teraz nazywać Wrots-love. Żenujące...
Warto zmieniać nazwisko dla gościa, który często do nas przyjeżdżając próbuje rozmawiać z nami po rosyjsku, ponieważ nie przyjdzie mu do głowy, że kraj o nazwie Polska może mieć polski język?
Pewnego razu reporter spytał spacerująca po Gdańsku afroamerykańską turystkę, czy wie, w którym miejscu na mapie leży Polska? Z rozbrajającym uśmiechem odpowiedziała: "czy ja wyglądam na kogoś, kto wie, gdzie leży Polska?". Faktycznie, nie wyglądała.
Zanim więc zaczniemy udawać kogoś, kim nie jesteśmy, zastanówmy się, czy warto? Bo jeśli Wrots-love, to czemu nie Breslau? Przynajmniej historycznie ładniej...
czwartek, 12 maja 2011
czwartek, 5 maja 2011
poWielkanocna myśl krótka :)

Święta Wielkanocne sprawiły, że znów spróbowałem uczestniczyć w nabożeństwach. Skutek był taki, że po wysłuchaniu kazania (które do momentu zakończenia cytowania Jana Pawła II było interesujące), poczułem się intelektualnie mniej więcej jak bohaterowie powyższego zdjęcia. To mnie skłoniło do odnalezienia w internecie tego, czego na Podlasiu szukać ze świecą w ręku: Słowa głoszonego przez zakony.
I tak, gdyby ktoś poczuł się podobnie, mogę szczerze polecić poniższe linki: :)
dominikanie
franciszkanie
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























